Porozrywane książeczki

Siadam i nerwowo wystukuje na obrzydliwie brudnej klawiaturze kolejne nazwy zespołów. Na czarno białym monitorze z tak zwanym „filtrem”, ledwo co widać. Kiedy za plecami pojawia się w kolejce długowłosy typ, palce skaczą po klawiaturze jak oszalałe, a igła fruwająca po całym dysku hałasuje na cały pokoik.