Scorpions, Torwar, Warszawa, 09.11.2002 r
To, co zdarzyło się dnia 9 listopada roku pańskiego 2002 w Warszawie przeszło moje najśmielsze oczekiwania…
To, co zdarzyło się dnia 9 listopada roku pańskiego 2002 w Warszawie przeszło moje najśmielsze oczekiwania…
Byłem tam i zapamiętam to do końca życia!
Wszyscy uradowani opuszczali teren The Docks, a wśród nich ja szczęśliwy, że przynajmniej przez 90 minut mogłem obcować „na żywo” z tą heavy-metalowa legendą.
Oby chciało mu się jak najdłużej i oby nie był to ostatni występ Knopflera w naszym kraju.
Wychodzą. Równym krokiem na scenę wkroczyła cała czwórka. Chwycili się za ręce i stanęli w niemym bezruchu, w pozie przypominającej Queen z klipu Radio Ga Ga. Triumfujące spojrzenie w publikę i bijąca w całej okazałości pewność siebie. Oto i The Darkness.
T.Love w świetnej formie i nastrojach!
Szkoda, że całość, mimo biletów w przystępnej cenie, zgromadziła tak mało zainteresowanych. Pod tym względem Szczecin wypada po raz kolejny słabo – i trudno zrozumieć dlaczego.
Mając w pamięci nieco bezbarwny występ Scorpions z Tarnowa, nie nastawiałem się na wiele. Tym milej zaskoczyło mnie niemal wszystko, co zobaczyłem.
Właściwie to już w połowie występu, byłem gotów wyzwać na walkę konną lub pieszą każdego, kto ośmieliłby się głosić, iż The Darkness nie są najlepszą, koncertową grupą świata.
Nie ukrywam, że po „Krzyżakach” spodziewałem się znacznie więcej.