Muniek
Grzegorz Brzozowicz rozmawia z Zygmuntem Staszczykiem
Wydawnictwo Czerwone i Czarne, 2011
Artykuł oryginalnie opublikowany na rockers.com.pl 05.05.2011 r.
Niezmiernie cieszy wydawniczy wysyp książek dotyczących polskich muzyków i zespołów rockowych, z jakim mamy do czynienia w ostatnim czasie. Mamy opowieści o Myslovitz, Big Cycu, Perfekcie, KSU, Dezerterze czy w końcu monumentalne dzieło Wiesława Weissa o Kulcie. Jest też wywiad rzeka z Grabażem (tym ze Strachów Na Lachy oraz Pidżamy Porno) i analogiczną formę przyjmuje książka znanego muzycznego dziennikarza, Grzegorza Brzozowicza, zatytułowana po prostu Muniek, w której przepytywanym jest oczywiście ikona polskiego rocka lider T.Love, Muniek Staszczyk.
Fani T.Love niby nie mogą narzekać na brak informacji czy dostępnych lektur o swych ulubieńcach. No ale… Część publikacji to rzeczy praktycznie już niedostępne (tomik poezji „Gandża”, autobiograficzne „Dzieci Rewolucji” czy miniksiążeczka „Prymityw i…”), a nie tak dawno wydana biograficzna książka Magdy Patryas „T.Love – Potrzebuję Wczoraj” mocno rozczarowuje. Dlatego świetnie, że ukazał się „Muniek” i świetnie, że przyjął właśnie formę wywiadu rzeki. Owszem, zaznajomieni z wymienionymi wyżej pozycjami będą mieli wrażenie deja vu, bo Grzegorz Brzozowicz nie zdecydował się pominąć kwestii ogólnie znanych i lubianych (nie brak chociażby nieśmiertelnej historii o powstawaniu //Warszawy//), także sporo tu faktów doskonale znanych i opowiedzianych już wcześniej w setkach wywiadów. To jednak naturalne. Po pierwsze – te lektury mają za sobą przede wszystkim najwierniejsi fani. Po drugie – poznajemy pełen obraz i historię Muńka, od dzieciństwa, aż po plany AD 2011.
A ta historia obfitowała w wiele ciekawych wydarzeń, toczących się na tle ciekawych czasów, a że Muniek jest doskonałym gawędziarzem, którego styl wypowiedzi jest niezwykle lekki, swojski, książkę wchłania się bardzo szybko. Dużym atutem są barwne historie z dzieciństwa czy czasu dorastania i znakomicie rysowane tło – jakże egzotycznych z dzisiejszej perspektywy – szarych polskich realiów lat 70. czy 80. To czasy doskonale znane samemu Brzozowiczowi – ledwie trzy lata starszego od przepytywanego – którego dużym atutem jest zarazem znakomita znajomość realiów polskiej branży muzycznej. Nie dziwota, że bardzo dobrze tę rozmowę poprowadził, trzymając się chronologii, dając jednakże miejsce na liczne dygresje i w odpowiednich miejscach prosząc o uszczegółowienie niektórych historii, pozostając jednakże dla czytelnika odpowiednio „przezroczystym” i z tyłu, choć może momentami jego lakoniczne pytania wydają się może nieco za bardzo żołniersko – przesłuchujące”.
Solą książki jest szczerość i otwartość przepytywanego. Otwartość z jaką opowiada o swym dzieciństwie, inicjacjach (muzycznych, seksualnych, alkoholowych czy narkotykowych), uzależnieniach, rodzinie, kryzysie i depresji, która dopadła go w na początku XXI wieku czy ogólnie – poglądach na życie. Brzozowiczowi udało się namówić Muńka na naprawdę mocno intymne, prywatne zwierzenia, nie ukrywa on swoich słabości, bez specjalnego zażenowania czy fałszywego wstydu opowiada o swych uzależnieniach i ekscesach. Otwarcie mówi też o swoich zarobkach (zdradzając wysokość otrzymywanych tantiemów i wynagrodzeń z koncertów) czy opiniach o kolegach i koleżankach z branży. Ekshibicjonizm lidera TLove może zaskakiwać.
Jest to przede wszystkim opowieść o życiu Staszczyka. W konsekwencji rozczarowaniem jest dla mnie – na co bardzo liczyłem, szczególnie po lekturze „Auto-Bio-Grabaża” – brak rozwinięcia tematów dotyczących samej twórczości wokalisty – dogłębniejszej historii poszczególnych tekstów czy płyt. W tej kwestii dostajemy niestety głównie fakty powszechnie znane, na dokładne analizy muzyczno – tekstowej twórczości T.Love wciąż musimy czekać. Trochę szkoda, że ta tematyka została pominięta, szczególnie że wywiad przeprowadzał dziennikarz muzyczny. Na pocieszenie jest trochę opowieści i dygresji o muzycznych inicjacjach, fascynacjach czy historiach związanych z poszczególnymi płytami i najpopularniejszymi piosenkami. Całość, co ciekawe, kończy siedmostronicowe podsumowanie napisane przez samego Muńka – spojrzenie na swoje życie, wyjaśnienie pewnych postaw, swoich poglądów, ale i nawiązanie do bieżącej polityki.
Rozczarowaniem jest sposób wydania książki. Makulaturowy (podobnie jak w przypadku wspomnianej książki Patryas) papier, kilkanaście archiwalnych zdjęć upchniętych na koniec, do tego wysoka cena. Patrząc na pozycje dotyczące KSU czy wspomnianego „Auto-Bio-Grabaża” nie sposób nie poczuć się zawiedzionym. To jednak aspekt, techniczny, treść jest zdecydowanie godna polecenia.
Niezwykle wciągająca i intrygująca opowieść o życiu niezwykle interesującego człowieka w tle ciekawych czasów późnej komuny i szalonych przemian ustrojowych lat 90.