Artykuł oryginalnie ukazał się na rockers.com.pl 22.08.2012 r.
No, ale powiedzcie, że spodziewaliście się niedźwiedzi na ulicach? Podoba się, podoba? Ale na pewno? Ale fajnie jest, co? I co, zdziwieni, że nie mieszkamy w szałasach? Gościnni jesteśmy, prawda? Ale to nie kurtuazja, prawda? Proszę tak z głębi serca, podoba się? Europa, prawda? Ale powiedzcie, że lepiej niż na Ukrainie? To, co część gości wywiezie z naszego kraju po EURO 2012, to oprócz – nie wątpię, w lwiej części – znakomitych wspomnień, również przekonanie o tym, że trafili do kraju wyjątkowo zakompleksionych ludzi. Dziennikarze przechodzili już samych siebie, a wszelkie wiadomości trąbiły sensacje – ludzie z zagranicy postrzegają nas jako normalnych, ciekawych europejczyków, niespecjalnie różniących się od tych żyjących na zachód od Szczecina, Gorzowa i Wrocławia. Ot, sensacja!
Ostatnimi laty nasze ego i dumę narodową, szczególnie wśród metalowej młodzieży, mocno wzniecił szwedzki Sabaton. Wiele lat polscy fani Iron Maiden liczyli na to, że zafascynowani historią idole, którzy nieraz (chociażby w Katowicach, w roku 2002 roku), podkreślali szacunek dla Polaków, naszej historii i waleczności, napiszą utwór dotyczący jakiegoś bohaterskiego epizodu z kart naszej zagmatwanej historii. Nie doczekaliśmy się, ale w sukurs przyszedł Sabaton. To zespół zafascynowany militariami, dość momentami kontrowersyjny, nie jest łatwo ich rozgryźć, ocenić czy to faktycznie świetny marketing czy szczera twórczość, niemniej jednak chwała im za dwa utwory. Zaczęło się od 40:1. O tym kawałku i zespole zrobiło się głośno wszędzie, oto zagraniczna gwiazda (fakt, że nie pierwszoligowa, nawet w kontekście power metalu) nagrywa utwór o polskich bohaterach. Nagle sporo Polaków dowiedziało się o bitwie pod Wizną (że nie wiedzieli, nie dziwota, polska szkoła doskonale przygotowuje do tematu „Egipt darem Nilu”, do II-giej wojny światowej z reguły dochodziło się w czerwcu, gdzie nie w głowie nauka; a po szykowanych zmianach będzie jeszcze gorzej). Po jakimś czasie dostaliśmy jeszcze kapitalny Uprising, opowiadający o powstaniu warszawskim. Wielu rozpierała duma oglądając nakręcony z rozmachem teledysk do przebojowego, znakomitego numeru, w którym wystąpił między innymi znany aktor Peter Stormare i generał Waldemar Skrzypczak, z okrzykiem Warszawo walcz w refrenie. Można szukać kontrowersji, można koniunkturalizmu, a można po prostu cieszyć się z tychże utworów.
Fakt, o wojennych losach Warszawy pisali już Marduk i Heaven Shall Burn, jednak są do zespoły z bardzo niszowych kręgów ekstremalnego metalu i nie miały szans przebić się do publicznej świadomości. A tu prosty, klawiszowy motyw i żwawy rytm w połączeniu z charakterystycznym powermetalowym przytupem, dały doskonały efekt.
Tymczasem w nowym „Teraz Rocku” pierwsze pytanie to dlaczego na nowej płycie nie ma utworu o Polsce. Niby żartobliwe, ale jakby z nutką pretensji. Mało tego. Do kancelarii prezydenta swego czasu wpłynął wniosek o uhonorowanie grupy Sabaton Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi Rzeczpospolitej. Ale kochacie Polskę, prawda? Ale polska publiczność najlepsza, czyż nie? 38 lat temu graliście w Polsce, prawda?